Witam po „krótkiej” przerwie ![]()
Od ostatniego wpisu minęło trochę czasu ale nic to, nadrobimy zaległości!
W tej długiej luce czasowej moja aktywność skupiła się na dwóch celach: pierwszy to Proces w Visnove, drugi to buldery w mojej najbliższej okolicy. Mimo, że wybór był niejako niezależny ode mnie poprzez brak wolnego czasu, wszystko wskazywało, że będzie to raczej okres pt. „coś tam się powspinać żeby nie wypaść z rytmu”, to jednak okazało się zupełnie inaczej. Zamiast zmulenia znowu zostaje zaaplikowany kolejny zastrzyk motywacji…, boje się że niedługo mnie rozerwie:-)
Visnove jak dla mnie jest miejscem niezwykłym, przyjeżdżając tam, czuje się jakbym przebywał gdzieś daleko na wescie. Nie wiem co sprawia ten klimat; może magia Małej Fatry, zmielona buła po całym dniu „pracy”, a może spanie w krzakach i wieczorny Kelt jako sposób na zakwasy. W skałach towarzystwo zbliżone cechami do hiszpańskich wspinaczy, każdy napiera ile może, przy tym zachowując zdrowy rozsądek i dystans do wspinania i własnych poczynań…
W tym roku odwiedziłem już Visnove kilka razy. Walka na najtrudniejszej drodze w rejonie i jednocześnie na Słowacji trwa nadal. Składa się ona z 25 ruchów, jednak czym dalej tym trudniej, a najtrudniejsze są ostatnie zakończone potężnym strzałem do klamy. Najlepsze próby kończę 2 ruchy przed topowym chwytem, jednak trzeba pamiętać, że właśnie te przechwyty zatrzymały autora drogi na prawie 3 lata! Mam nadzieję, że nie przyjdzie mi tyle czekać…Dodatkowo w górnej partii drogi nastąpiło oberwanie jednego z chwytów, co mocno utrudniło dojście pod cruxa. Po rzekomym ukruszeniu linia zostaje bez prowadzenia…
Drugi aspekt minionego miesiąca to buldery na Kuropatwie koło Kusiąt. Skałę tę „odkryłem” jeszcze przed okresem powstania tam obecnych problemów. Próbowałem coś tam robić ale krawądki i dziury były jakieś nie chwytliwe, a przewieszenie za duże:-) Wypatrzyłem też najtrudniejszą na dzień dzisiejszy linię na tej skale, nadałem jej roboczą nazwę, próbowałem przechwyty ale wtedy połączenie tego wszystkiego w ciągu wydawało się niemożliwe. Stwierdziłem, że to będzie kosmos, nie do zrobienia. Okazało się, że kosmos został szybko podbity przez Demona i ochrzczony Hemi. Wykorzystując bliskość skały ( 8 km ) od domu, w kilku sesjach uporałem się z problemem pokonując tym samym najtrudniejszy przez siebie bulder. Najprzyjemniejsza w tym wszystkim była praca nad baldem. Przychodzisz w skały sam, cisza, spokój, tylko buty, magnezja i crash pad. Pełne odprężenie! Rozumiem ludzi którzy twierdzą, że buldering to „najczystsza” forma wspinania.
Następna skała w kolejce to Schronisko na Zielonej Górze, już się nie mogę doczekać, aż przeschnie…
Lista bulderów zrobionych na Kuropatwie:
Hemi 8a+ Fb,
Albatros 8a Fb,
Feniks 7c Fb,
Beger Power 7c Fb,
PS. W Visnove w ramach odskoczni od Procesu pada Dikobraz 8c/c+, przejście treningowe jako kombinacja Kobry 8b+/c i Los Brnosa 8c. Droga równa, bez trudnych ale też bez łatwych przechwytów, przejście raczej bez większej historii.





