Ostatnie miesiące były dla mnie nie łatwym okresem. Wspinaczkowo oprócz kilkudniowego wyjazdu do Austrii, nie działo się absolutnie nic ciekawego. Monotonia codziennego życia wciągnęła mnie na dobre. Nie zdążyłem się obejrzeć, a tu frrru 4 miesiące nijako zleciały. Na szczęście powoli okres ten odchodzi w niepamięć i staram się wrócić do normalnej dyspozycji.
W bieżącym tygodniu udało mi się poprowadzić 2 projekty które w ostatnim czasie spędzały mi sen z powiek. Był to cel jaki postawiłem sobie przed zbliżającym się wyjazdem do Rodellar. Zrobienie ich obydwóch miało znaczyć, że odzyskuje formę.
Pierwszy z nich to przedłużenie Disturbii zrobionej jeszcze w kwietniu. Już wtedy chodziło mi po głowie pociągnięcie całości na pik, jednak końcówka permanentnie nie chciała przeschnąć, a na mokro się nie dało. Teraz nic nie stało na przeszkodzie, żeby tego dokonać. Dodatkowo odnalazłem łatwiejsze patenty na start i trudne miejsce w środku. Owo rozszerzenie z pewnością utrudnia podstawowy pasaż ale chyba nie na tyle by wpłynęło to na podwyższenie wyceny. Zamiarem moim nie było poszukiwanie cyfry, a wyprowadzenie balda na szczyt skałki tak, by kończył się on po ‘ludzku’. Wersja oryginalna zamyka się na klamach w środku dachu w niezbyt oczywistym miejscu. Na bulder składa się ok. 25 ruchów więc łatwiej przyrównać to do wspinania z liną. Myślę, że propozycja ta mieści się w stopniu trudnego 8c+.
Drugi rozwiązany problem to płyta na lewo od Szuflandii. Projekt ten został rozpoznany i obity przez Waldka Podhajnego, któremu dziękuję za możliwość jego udostępnienia. Nazwa również została nadana przez Waldka, a brzmi Skazani na szaszłyk. Owa płyta to obecnie najtrudniejsze zrobione przechwyty w Jasnej, a jako, że nie chciałem wgłębiać się w jakieś warianty, zdecydowałem się dojść do tego miejsca jak najtrudniejszym terenem. W efekcie nowa droga to start Barierą Wdzięku VI.6(?), by po dojściu do charakterystycznej klamy na prawą rękę, przed krawędzią przewieszenia, przejść w dziewiczy teren na lewo od Szuflandii.
Szaszłyk to w mojej opinii jedna z najlepszych linii w jurajskim wapieniu. Całość wiedzie mocnym przewieszeniem, bądź dachem z dużą ilością trikowych przechwytów, łącznie z klinowaniem kolana w celu złapania no-handa
Przy wycenie drogi skłaniam się przy Waldkowej skali, daje VI.6+, choć na francuską w tym wypadku to mocne 8b+. Gorąco zachęcam do powtórzeń!!!
Pozostałych autorów zamkniętych projektów w Jasnej również zachęcam do ich realizacji bo sądząc po osadzie kurzu i pajęczyn na chwytach chyba o nich zapomnieli…

























