Pierwsze dni po przylocie upłynęły nam sielankowo. Słońce przypiekło naszą skórę odpowiednio mocno, nadając jej delikatny brązowy kolor, wino i piwo smakują wybornie jak zawsze, a skała przewiesza się pod odpowiednim kątem. W Terradets nic się nie zmieniło! Piotr rozpoczął po raz n-ty swoją przygodę w postaci odzyskiwania mocy po ciężkim okresie pracy i niemożności wspinania z tegoż tytułu. Ja natomiast rozpocząłem prace rzeźbiarskie w prawej części sektora les bruixes na jednej z trudniejszych propozycji rejonu. Postęp jest dość szybki więc spodziewam się, że na dniach powinienem odnieść sukces. Na razie padły jedynie linie rozgrzewkowe jak i te robione na ‘rozmas’:
Energia positiva 7c+ OS,
Agora 7c+ OS,
Mallorca es Funky 7c+ OS
Tyle na razie! Do usłyszenia po dwudniowej po robocie;-)










