W sobotę oficjalnie zaingurowałem swój sezon na naszej kochanej jurze. O dziwo, mimo wyśmienitych warunków (-3 stopnie w słońcu) nikogo pod skałami nie zastaliśmy! Czyżby wszyscy zapomnieli, że nasz wapień, zimą ma najlepsze tarcie w ciągu całego roku? Jedyny problem to zamarzające palce ![]()
Mimo niespełna 2 godzin udało się nieźle nawspinać – przejść klasyk Filar Wyklętych VI.1 i zapatentowac Sportlanda. Na prowadzenie brakło powiewu ciepła na dłonie.
Zachęcam wszystkich w słoneczny dzień do porzucenia choc na chwilę plastykowych chwytów i poruszania się w naturalnej skale. Te chwile spędzone na świeżym powietrzu – rzecz bezcenna.
Do usłyszenia!








