Kropka nad i

Przeszło 3 tygodnie temu rozprawiłem się z ostatnim brakującym elementem na Wielkiej Cimie – Power of love. Sukces ten mocno mnie nakręcił i pozwolił na postawienie poprzeczki jeszcze wyżej. Na długi weekend czerwcowy wybraliśmy się do Adlitz by kontynuować odhaczanie najtrudniejszych dróg w rejonie. Plan był prosty – wyciśniecie jak najwięcej z Erfolga. Trzy dni wspinania po drodze nie dały ostatecznego rozstrzygnięcia ale pozwoliły z optymizmem patrzeć w przyszłość. Pozostaje wygospodarować wolny weekend(y) i trafić w niskie temperatury, a szansa na sukces na pewno będzie spora.
Kolejny tydzień to szybkie przenosiny na naszą jurę i próby na projekcie. Wysokie temperatury nie dawały żadnych szans na podjecie walki z drogą, na której tarcie na małych dziurkach to podstawa do sensownych prób. Logicznym krokiem było zrobienie sobie przerwy od wpinania,zregenerowanie palców i przeczekanie panujących wówczas upałów.
Trwający tydzień zaczął się bardzo obiecująco. Podczas wtorkowych prób udało mi się przebrnąć przez bulder Power of love, by spaść jednak na cruxie z Krucjaty. Tego dnia nie byłem już w stanie więcej z siebie wykrzesać. Nazajutrz zmęczone palce nie dają nawet możliwości zawalczenia na początkowym bulderze. Pozostało tylko chodzenie po reszcie drogi by wyrobić odpowiednią wytrzymałość i pamięć ruchową. Kolejne dni to przymusowy 48 godzinny rest na ogarnięcie czynności przyziemnych i… właściwie na tym miał się wpis kończyć. Chciałem podsumować niepowodzenia zwłaszcza, że jutro wyruszamy do Ceusa szukać nowych inspiracji i była to odpowiednia pora do zamknięcia kolejnego etapu. Los chciał jednak inaczej…
Po kilku godzinach snu wyjeżdzamy do Podzamcza by spróbować jeszcze raz zawalczyć. Pogoda choć początkowo zdawała sie być kiepska siadła idealnie. Deszcz ustał, temperatura gwarantująca rewelacyjne tarcie i co najważniejsze skała sucha. Na rozgrzewce poczułem się znakomicie, wszystkie przechwyty (bez początkowego bulderu) wykonałem bez najmniejszych problemów. Jednak największą przeszkodę stanowi początkowy bulder – najtrudniejsze przechwyty jakie w życiu zrobiłem. Wykonuje pierwszą próbę od dołu – nic z tego, kolejną – to samo. Obraz niewiele się zmienił przy kolejnych próbach. Dopiero zmiana obuwia na bardziej miękkie daje pozytywny efekt. utrzymuje w końcu strzał do dziury na jednego palca i do końca… jeszcze tylko 3 baldy. Crux z Krucjaty przechodzę na odlotach ledwie broniąc się przed lotem. Przed kolejnym z Potęgi jest chwila na odpoczynek. Ten bulder dzięki patentowi od Edzika wykonuje już znacznie pewniej niż wcześniejszy. Chwila na zamagnezjowanie i czujny trawersik do cruxu z Kroku. W tym miejscu spadłem wielokrotnie próbując całość treningowo  (bez startu). Trudność tego miejsca polega na dalekim sięgnięciu – przestrzale do słabego chwutu na dwa palce z możliwością przełożenia go na piramidkę. Przechwyt o tyle losowy, iż nie da się go wykonać statycznie, ciało przy wyprowadzaniu ruchu zaczyna odjeżdżać od skały i cała sztuczka polega na złapanie się chwytu w odpowiednim momencie tak by nie zdążło odpaść od skały. Zbieram siły na decydujące starcie, odpadnięcie w tym miejscu spowoduje brak możliwości ponownego przedarcia się, tego samego dnia, przez początkowy bulder. Zmęczenie palców nie pozwoli na powtórne zaatakowanie projektu. Ruszamy do góry – lewa ręka na piramidkę, prawa w odciąg, nogi pod siebie i…dwójka utrzymana! Teraz wiem, że już nie spadnę, strzał do klamy i wielki sukces tego roku stał się faktem!
Krótka charakterystyka drogi:
start Power of love, po zrobieniu najtrudniejszego miejsca przejście w Pijane trójkąty, po zrobieniu drugiego bulderu trawers najłatwiejszą możliwością (choć nie łatwe) do Kroku ku doskonałości i nim wyjście do zjazdowca. Nie jest to żaden wydumany wariant tylko logiczna kombinacja zbierająca najtrudniejsze miejsca na drodze. jej przebieg jest na tyle jasny ,iż nadaje się na przejście OS.
Linia powstała z połączenia 3 dróg VI.7, zawiera ok. 50 ruchów podzielonych na 4 ewidentne buldery.
Nad całością pracowałem 13 dni i z pewnością jest to najtrudniejsza linia po jakiej się wspinałem w Polsce, a wysiłek jaki musiałem w nią włożyć jest porównywalny z najtrudniejszymi drogami pokonanymi przeze mnie na weście. Powinna służyć jako wzorzec stopnia VI.8
MADE IN POLAND VI.8 RP Wielka Cima, Podzamcze

Fragment całości - bulder z Krucjaty

2 myśli nt. „Kropka nad i

  1. Pingback: Made In Poland VI.8 Dla Łukasza Dudka!!! | Climb.pl - Wspinanie sportowe, interaktywne topo, filmy wspinaczkowe, galerie wspinaczkowe, poradnik dla początkujących

  2. Pingback: Desgranges, Webb, Dudek, Pringle und Zehani [Shortnews] : Kletterszene

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *