Uffff! Wreszcie się udało! Ostatni element układanki został rozpoznany! Pozostaje tylko złożyć wszystko w jedna całość! Ale po kolei…
Zaczęło się miesiąc temu. Wtedy prowadzę Wulkany miłości VI.5+/6 łatwiejszą wersję Powera obchodzącą jego trudności. Crux prostowania to jedynie 3 ruchy ale szczególnie ostatni z nich dał mi się mocno we znaki. Zarówno Mateusz jaki i Mariusz przechwyt ten wykonywali z dziurki na jednego palca głębokiej na pół paliczka, którą to trzeba złapać na łuczek i wykonać z niej potężne sięgnięcie. Nogi przy ruchu zostają pod okapem więc cały ciężar ciała spoczywa jedynie na tej feralnej dziurce. Dla mnie taka sekwencja była i jest nie do zrobienia. W efekcie po dwóch pierwszych dniach prób musiałem zmienić ja całkowicie. Zaproponowana nowa sekwencja polega na zmianie wcześniejszego chwytu w odciąg i strzał do klamki po krzyżu prawą ręką. Nie wiem czy dla poprzedników ten patent byłby lepszy ale dla mnie na pewno…
Kolejne dni przeznaczam na naukę najtrudniejszego ruchu by czwartego dnia wreszcie go wykonać. Wydawało się, że nic nie stoi na przeszkodzie do poprowadzenia Powera, ale przyszedł monsun…
Po dwóch tygodniach przerwy od Cim podbudowany szybkim zrobieniem dwóch 8c w Adlitz przyjeżdżam pod droge pełny nadziei i wiary w sukces. Pierwsze wstawki nie wyglądają dobrze – robię pojedyńcze ruchy, ale brak mi powtarzalności. Przyjmuje zasadę: pójdę w całości to się bardziej sprężę! Sprawdza się:-) utrzymuje strzał i nerwowymi ruchami ze strachu by się nie ześlizgnąć dochodzę do zjazdówki..
Ciesze się bardzo, gdyż przejście to okupiłem naprawde sporą walką. Dawno nie zdarzyła mi się sutuacja w której nie mógłem wykonać jakiegoś przechwytu na drodze…
Pokonując tegoroczne drogi w Podzamczu skłonny jestem stwierdzenia iż, Power jest zdecydowanie najtrudniejszą drogą jaką tam pokonałem. Prawie wszystko na sprzedaż, Krok ku doskonałości i Pijane Trójkąty mieszczą się w stopniu VI.7 natomiast Power wykracza poza ten stopień i może zasługiwać nawet na VI.7+. Jest także nieznacznie trudniejsza od ostatnich 8c z Adlitz więc z francuskiej może sięgać okolicy 8c/c+. Ocena ta jest zupełnie subiektywna, może być potwierdzona bądź skorygowana przez następnych pogromców ale przynajmniej jest do czego się odnieść…
Jest także druga strona medalu tej historii. Power of love istniała już wcześniej jako droga łatwiejsza od obecnej o jakieś pół stopnia. Jednak w trakcie sezonu okazało się, że jeden z chwytów został podkuty. Autor drogi miał zakleić wyrzezaną dziurkę i poprowadzić w ten sposób nową wersję jako protest przeciwko rozkuwaniu istniejących dróg. Gest wydawał sie szlachetny jednak w trakcie łatania dziury autorowi chlapnęło się trochę betonu na inne dziurki, które zostały przez niego uznane za nieprzydatne podczas prowadzienia. W ten sposób nowo powstała linia została ochrzszczona jako Power of love 1/2…
Elementy zostały rozpoznane więc pora je połączyć. Projekt będzie startował bulderem Power of love, z niego płynnie bez restu wchodzimy W Pijane trójkąty, po zrobieniu głownych trudności skosem do cruxa z Kroku ku doskonałości. Podczas odhaczania kolejnych dróg na Wielkiej Cimie zastanawiałem się czy warto to wszystko łączyć. Podczas ostatniej wizyty obadałem przebieg linii i wszystko układa się w logiczną całość! Nie będzie na niej żadnych ograniczników ani zagmatwanego przebiegu drogi. Natomiast tak jak to wystepuje w innych rejonach tj. gorges du loup, santa linya czy nasza poczciwa mamutowa bedzie to logiczne połączenie w celu poprowadzenia drogi, która będzie pretendowała do miana jednej z najtrudniejszych w naszym kraju i to w charakterze ciągowym tyle że w płycie. Dodam tylko, że pierwsza moja 9a to też połączenie 2 istniejących dróg w celu wywindowania wyceny…
Kilka jak zwykle rewelacyjnych fotek Lessera









Sziszecki
cyrus