- Strony
- Archiwa
- Sponsorzy
- Kategorie
- Meta
wspinanie.pl
27/05/2010
Brakujący element
26/05/2010
Weekend w Adlitz
Sezon trwa nadal ale planowanie naprzód dni wspinaczkowych mija się z celem. Maj oferuje nam ciągły opad, co w dużej mierze ogranicza poczynania wspinaczkowe. Zalana mamutowa, Visnowe, buldery w Kusiętach, nawet Cimy które schną w „sekundę” nie miały kiedy przeschnąć, nie mówiąc już o Koronie którą to woda zalała prawie pod sufit. Miejmy nadzieję, że znajdą się pieniądze na remont bo nasz kraj bez Korony to jak Jura bez Cim. Nie wyobrażam sobie sytuacji by kolebka polskiego wspiania sportowego przestała istnieć…
W miniony weekend odwiedziliśmy po raz pierwszy modny wśród polaków rejonik Adlitzgraben. Jego popularność wiąże się zapewne z odległościa (a raczej bliskością) i krótkim czasem przejazdu. Pierwsze wrażenie – brak szybszego bicia serca. Trudno dostrzec linie które chciałoby się od razu zrobić. Z dołu wszystkie wyglądają do siebie podobnie. Nie sposób odróźnić 8 od 9 cz 10. Pozostaje sprawdzić drogi pod kątem estetyki przechwytu. W tej kwestii jest znacznie lepiej-skała oferuje bardzo fajne wspinanie w lekkim bądź większym przewieszeniu głownie po krawądkach. charakterystyczne, że praktycznie na każdej drodze jest ewidentny crux więc moc bulderowa jest tutaj wskazana. Osobiście skała jest bardzo podobna do tej na franken tylko dziurki zastepują krawądki…
Jak na zapoznanie się z rejonem nie chciałem od razu startować z grubej rury. Paradoksalnie pomogł mi w tym monsun uniemożliwiając wyjazdy na jure. Jedynym suchym rejonem pozostała w tamtym czasie ścianka Kw Częstochowa. Dwa tygodnie wspinania na panelu pozwoliły mi wypracować naprawdę świetną formę. W sobotę mimo przyjazdu na miejsce o wczesnoporannej porze niesmiało podchodzę do Doubleoverhead 8c. Okazuje się, że crux nie taki straszny i w następnej próbie bez problemów wpinam się do zjazdu. Tego samego dnia przehaczam sobie kolejną 8c Selbst ist das Kind by nastepnego spróbować ją poprowadzić. W niedzielę pierwszą próbe przeznaczam na dopatentowanie poszczególnych ruchów by w kolejnej wpiąć się do łańcucha. Przed odjazdem szybka wstawka na „pomacanie” przechwytów na najtrudniejszej drodze rejonu i nieuchronny powrót do domu.
Po prawie 2 tygodniach przerwy chciałbym na dniach znów wrócić pod Cimy by dokończyć kompletowanie składowych części projektu i wziąść się wreszcie za niego. Czekam również na wyschnięcie Procesu w Visnowe, no i kombinowanie by znów wrócić do Adlitzgraben…
kilka fotek Przemka Mizery
09/05/2010
Wielka Cima c.d.
Czy moja egzystencja wspinaczkowa osiągnęła już doskonałość? Z pewnością jeszcze daleko do tego ale pierwszy „Krok” w tym kierunku został postawiony…
Nadal kontynuuje krucjatę na Wielką Cimę. Po odhaczeniu klasyków pozostały dwie tajemnicze i zagadkowe linie – Pierwszy krok ku doskonałości i Power of love. Początkiem weekendu udało mi się rozprawić z pierwszą z nich. Droga trochę owiana mitem, co prawda otrzymała jedno powtórzenie ale Krzysiek publicznie nie wypowiedział się odnośnie piękna czy trudności drogi. Jedyne informacje pochodziły od autora Mirka Wódki. Osobiście chyba nie zdecydował bym się na jej spróbowanie gdyby nie Mariusz i Michaś którzy od jakiegoś czasu walczą na niej i zachęcili mnie do powtórzenia. Obawa wynikała przede wszystkim z wyceny i pierwszych metrów ściany. Dojście do 2 wpinki to nie licząc górnego bulderu najtrudniejsze miejsce na drodze. Można szybko się zniechęcić bo chwyty na starcie wyrywają stawy i szybko kasują skórę, a stopnie małe i śliskie na których trudno ustać. Przy pierwszej przystawce po dojściu do drugiego przelotu miałem już serdecznie dość, a gdy uzmysłowisz sobie, że to dopiero krótki odcinek drogi, a teren powyżej jest taki sam, to szybko odbiera siły do dalszej wspinaczki. Okazuje się, że kolejne sekwencje to łatwe i przyjemne przechwyty które doprowadzają nas do kluczowego miejsca w górnej części ściany. Bulder którego trudność nie polega na ustaniu na mikrostopniach a konkretnym, dynamicznym i precyzyjnym zadaniu z dobrej dziury do obłych misek miło mnie zaskoczył swym charakterem.
Przypomnę, iż autor zaproponował dla drogi wycenę VI.7+/8. Zdaję sobie sprawę jak trudnym zadaniem jest umiejętne przełożenie odebranych trudności na odpowiednią cyfrę. Niejednokrotnie sam borykałem się z takimi samymi problemami. Numerek przy drodze jest zawsze propozycją, a ewentualne powtórzenia mają ją potwierdzić bądź skorygować. W ostatnim czasie powtórzyłem kilka realizacji na Cimach i jeśli miałbym odnieść się trudnościami Kroku do którejś z nich to najbliżej im chyba do Pijanych Trójkątów (choć to drugie chyba ciut trudniejsze). Wydaje się, że wycena VI.6+/7 lub VI.7 powinna być tutaj właściwa. Kolejne powtórzenia do których gorąco zachęcam powinny ostatecznie ustalić trudność tej drogi. Przecena Kroku jest uczciwością wobec siebie samego i czymś naturalnym przy rzetelnym odzwierciedleniu powagi linii, a nie przejawem złośliwości wobec Mirka…
Pierwszy Krok ku doskonałości jest świetną drogą (nie licząc terenu do 2 wpinki) na której można się rozkoszować i delektować pięknem płytowego wspinania nie narażając się na przykrości związane z małymi chwytami czy słabymi stopniami.
Dzięki Mirek za powstanie tej drogi!
Strony utrzymywane przez wspinanie.pl. Powered by WordPress. Copyright by wspinanie.pl.










