- Strony
- Archiwa
- Sponsorzy
- Kategorie
- Meta
wspinanie.pl
25/03/2010
Podarunek
22/03/2010
Wiosenny rozruch na Podzamczu!!!
Witam,
Wreszcie jest okazja by o czymś napisać. Wcześniej też była ale brakowało wewnętrznej mobilizacji do skrobnięcia tego czy owego…
Po kolei. Powrót po styczniowym rozruchu w Ospie przyniósł oczekiwania i nadzieje na złapanie wiatru w żagle i szybkiego dokończenia tego, co się rozpoczęło. Tak się nie stało, a luty można określić jednym słowem – marazm. Co prawda napięci, zwarci i gotowi uderzyliśmy pod Misja Pec ale skończyło się na przesiadywaniu w „bazie” i oczekiwaniu na moment, w którym między postępującymi po sobie zlewami, można było wyjść z namiotu załatwić swoje potrzeby fizjologiczne. Zalana ściana nie dawała zbyt dużego wyboru dróg, na których można się było wspinać, przez co obrane cele trzeba było odłożyć na później. To później niestety jeszcze nie nastąpiło…
Galeria z wyjazdu http://www.climb.pl/lutowy-deszczowy-osp/
Początek marca to usilne próby zorganizowania powrotu do Ospu jednak, jak to w życiu często bywa pod górkę, a pewnych spraw nie da się już bardziej nagiąć… Ciekawe wydarzenie ostatnich kilkunastu dni to zawody, które zorganizował KW Częstochowa, a ja wraz z Pakerem i Paciorem dostąpiliśmy zaszczytu układaczy przystawek. Warto wspomnieć, bo była to pierwsza tak poważna impreza w Klubie, a ich organizacja zmobilizowała większość do popchnięcia kilku spraw związanych z ogarnięciem ścianki. Zawody chyba udane, większość się powspinała, a potem kto miał ochotę, mógł się zniszczyć w budynku obok, gdzie odbywała się bibka, najważniejszy w moim mniemaniu element meetingów bulderowych.
Dzień 20 marca to wyjątkowy dzień. Nadeszła wiosna, a wraz z nią przyjemna dla ciała temperatura i niezbędne dla ducha słońce. Czynniki które są niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu. W człowieka wstępują nieskończone pokłady energii, a także chęci do życia i działania. Właśnie na takim dopingu dzień później wyjeżdżamy z Basią pierwszy raz od października w nasze skały, by móc delektować się budzącym światem do życia. Początki sezonu są niesamowite, nawet drogi brzydkie wydają się szczytem piękności i zachwycają poezją ruchu. Tak właśnie się czułem robiąc kolejne przechwyty na „Prawie wszystko…”. Mimo iż droga jest tak naprawdę tępą drabiną z małymi chwytami miałem wrażenie jakbym wspinał się po wspaniałym cudzie natury.
Dlaczego Podzamcze i „Prawie wszystko…”? W ostatnich latach moja działalność koncentrowała się głównie na wyjazdach zagranicznych. Przez ten okres moje doświadczenie, pokora i priorytety wciąż się zmieniają, co czyni mnie wraz z każdym nadchodzącym sezonem lepszym wspinaczem. Staram się zmieniać swoje nastawienie do polskiej jury i przestać narzekać, że ślisko, pionowo i syfiasto. W tym roku swoją przygodę z wapieniem chciałbym skoncentrować na Podzamczu, a konkretnie na Cimach. Wiem, że dla niektórych możne się to wydawać śmieszne bo wiadomo, że skala ta jest typowym przykładem tzw. polskiego buciarstwa. Jednak wczoraj stojąc pod nią zdałem sobie sprawę, że jest to chyba jedna z najbardziej estetycznych skał w Polsce, a ja nie robiłem tam praktycznie żadnej drogi! Niestety chwilę trzeba jeszcze poczekać zanim woda zejdzie ze ściany. Ponadto na Podzamczu istnieje największe skupisko najtrudniejszych dróg w kraju w jednym miejscu (nie licząc Mamutowej, w której większość to kombinacje) więc wspinu na trochę czasu powinno wystarczyć.
„Do Prawie Wszystko…” chciałem się wstawić kontrolnie, żeby się sprawdzić. W tym roku postawiłem w treningu głównie na akcenty siły i wzmocnienie palców. Pierwszy raz wstawiłem się do drogi 2 lata temu ale nie byłem w stanie zrobić poszczególnych ruchów, a nie chciałem na to jeździć wiele razy, gdyż sama linia nie jest zbyt apetyczna. W związku z tym potrzebowałem osiągnąć taki poziom by móc się z nią szybko uporać. Pierwsza wstawka w tym roku nie zachęcała do dalszych prób. Gdy znalazłem sposób na odpowiednie ułożenie palców dłoni na chwycie, z którego robi się jeden z dwóch najtrudniejszych ruchów na drodze pojawiło się światełko w tunelu. Kolejna próba to walka o zrobienie drugiego najtrudniejszego ruchu. Początkowo bez przekonania, że może się udać, zacząłem szybko zaprzyjaźniać się z chwytem. Kolejna próba to już walka na całość i odpadnięcie w cruxie. Przed następna skuteczną wystarczyło 10 minut resta i buziak od Basi…
Mała dygresja co do wyceny – zgadzam się z Pawłem Wyrwą, który określił drogę jako słabe 8c, też się wspinałem trochę na Franken i myślę, że jest tam sporo 10+ trudniejszych niż „Prawie Wszystko…”. Jeśli 8c=VI.7 to możne warto obniżyć wyceny niektórych dróg w Polsce???
Strony utrzymywane przez wspinanie.pl. Powered by WordPress. Copyright by wspinanie.pl.











