Dlaczego dałem się wkręcić w tak modna ostatnimi czasy działalność??? Sam tego nie wiem, do tej pory wbijałem w tego typu zabawę. Tymczasem nie zdążyłem się obejrzeć, a stałem się częścią tego procederu. W dużej mierze zadecydowały o tym wydarzenia ostatnich miesięcy, w których chcąc nie chcąc trzeba było wykazać się większą aktywnością medialną.
Głównym bodźcem motywacyjnym na nadchodzący okres miało się stać prowadzenie Martina Krpana. W głowie zarysowuje się plan działania na nadchodzącą wiosnę i konsekwentna jego realizacja. Wszystko układa się znakomicie, a namierzone drogi padają szybciutko – Underground, Sprawa Honoru. Kolejny element układanki to Sanjski Par Extension ale tryby maszynki się zacięły, coś nie zagrało jak trzeba, w dodatku kluczowy stopnio-chwyt urwany i pierwszy w tym roku powrót z pustymi rękoma staje się faktem. Na marginesie ciekawi mnie co się stanie z ową odtrąconą częścią, przechwyty na „nowej” drodze zostały zrobione ale znając podejście lokalsów, najprawdopodobniej zostanie z powrotem dolepiony na swoje miejsce…Jaka będzie wola ludu zobaczymy jesienią.
Ostatni wiosenny przystanek nazywa się Proces. Czy ręka zacznie się zginać właściwie? Czy będą fanfary i fajerwerki?
PS. Coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie ogarniam jurajskiego wspinania, jednego dnia wymiękam na drodze VI.5+ „Wiara i para”, po czym dwa dni później bez trudu przechodzę VI.7 „Nie dla psa kiełbasa”. Nie wiem o co w tym chodzi…





